Strona 1 z 1

RCD Espanyol - Real Madryt

: śr sie 19, 2026 9:56 am
autor: madridcampeon
Obrazek
Grafika: Laliga.com

Z czterech meczów towarzyskich, które zespół rozgrywał przed rozpoczęciem sezonu, Real wygrał trzy, trafił się tylko na samym początku remis 2-2 w starciu z Fiorentiną. Reszta to zwycięstwa: jednobramkowe z Ferencvárosem 2-1, z Deportivo 1-0, na koniec najbardziej przekonywająca, trzybramkowa wygrana w rywalizacji z Schalke.

Koniec już na razie z towarzyskimi spotkaniami, czas na poważne granie. A grać o co w tym sezonie mamy. Już powoli zapominamy, jak to jest zasiadać na tronie hiszpańskiej piłki. W zeszłym roku kalendarzowym zrzuciła nas z niego Barcelona, w tym nie odzyskaliśmy prymu. W oczy zagląda groźba powtórzenia chudych pod tym względem lat 2009-2011, kiedy to podopieczni wówczas Pepa Guardioli zdobywali mistrzostwo trzy razy z rzędu. Jeśli i w tym sezonie Barcelona będzie górą, to powtórzą ten wyczyn, co o tyle dołujące, że daleko było Barcelonie z roku poprzedniego, czy tej z sezonu 2024/2025 do naprawdę legendarnej ekipy sprzed 18 lat, a my - zupełnie jak wówczas - dostajemy regularne już lanie.

Niepokoją także wzmocnienia rywala. Teraz Barcelonę wzmocnił Rodri, filar reprezentacji piłkarskich mistrzów świata, w ogóle cały środek pola Blaugrany zaczyna trochę przerażać i pojawiają się obawy o to, jak tu w ogóle zabrać się do próby odebrania im piłki.

Real zaś zdecydowanie nie przeżywa najlepszego okresu w swojej historii. Dopóki były triumfy, np. przed dwoma laty, to wszystko było piękne i kolorowe, atmosfera w drużynie wspaniała, a jak zaczęły się porażki, to i uruchomiły się fochy i dramy w szatni. Dodatkowo teraz cios w postaci przegrania walki o Rodriego, który wolał iść do Katalonii, choć nie wiemy też, czy aby na pewno prezes Realu zrobił wszystko, by przekonać laureata Złotej Piłki sprzed 2 lat do regularnej gry na Bernabéu zamiast na Camp Nou. Co niektórzy wtajemniczeni częściowo wydarzenia w naszym klubie sugerowali, że nasz prezes od początku nie wykazywał entuzjazmu wobec możliwości sprowadzenia wychowanka Atlético, przez co ociągał się z kolejnymi ruchami, mimo że niektórzy w klubie mocno doradzali mu ten ruch. Skończyło się jak się skończyło, przez co nasz środek pola wciąż pozostawia wiele do życzenia. Tchouaméni z Valverde grają chimerycznie i przez to przekonują już chyba tylko najbardziej zagorzałych madridistas, o Camavindze, grającym z sezonu na sezon coraz gorzej, już z litości dla Francuza nie wspominając.

Nie ma więc co dziwić się, że bukmacherzy nie uznają Realu za faworyta w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Wspomnienia sprzed kilkunastu lat i era Guardioli w Barcelonie nie została przywołana przypadkowo, bo o ile kataloński szkoleniowiec robi sobie odpoczynek od trenowania, a u rywala zespołem dyryguje niemiecki szkoleniowiec, o tyle Florentino Pérez zdecydował się sięgnąć po szkoleniowca, który nawiązał po latach oczekiwania walkę z odwiecznym rywalem, a nawet jeden tytuł ligowy im wyrwał, w dobrym i rekordowym wręcz stylu. Przyszedł do nas José Mourinho, który ma wprowadzić w końcu do drużyny porządek, taktykę i trochę dyscypliny, których w ostatnich dwóch sezonach brakowało. Jakoś te trofea wygrywać trzeba, a skoro to, co działało 2 lata temu już nie przynosi skutku, to trzeba wprowadzić nowe-stare metody. Skoro w Barcelonie niemiecki Ordnung wprowadzony przez Hansa Flicka przynosi efekty, to spróbujemy odpowiedzieć tym samym. Może uda się i u nas.

W najbliższy weekend zaczynamy długodystansowy maraton, na mecie którego czeka właśnie tytuł mistrza Hiszpanii. Nagrodę zdobędzie jednak tylko jeden zespół. Jak co roku, maraton ten będzie miał 38 etapów. 38 meczów, 114 punktów w puli - ważne, by mieć na koniec chociaż o jeden więcej, a nawet może być i tyle samo, pod warunkiem lepszego bilansu spotkań bezpośrednich. Wszystko jedno jak, byle tylko wygrać. A łatwo nie będzie.

Na początek jedziemy do... Barcelony. Z tym że nie na mecz z Blaugraną, a z Espanyolem, który rozegrał dziwny sezon poprzedni. Runda jesienna była dla nich bardzo udana, zaś wiosenna nadzwyczaj kiepska. Przez miesiące walczyli o to, by wygrać w końcu jakiś mecz i mimo wysokiej pozycji po pierwszych 19 meczach pod koniec rozgrywek fani RCDE drżeli o utrzymanie. Ostatecznie utrzymać się udało, ale w grudniu zupełnie nikt nie spodziewał się TAKICH emocji. Prędzej o miejsce w pucharach, a nie o uniknięcie degradacji. Zapas wyrobiony na początku sezonu Espanyolowi ostatecznie wystarczył, a w tym również wystartowali mocno. Czy to może jakaś strategia trenera, żeby wchodzić na pełnej w sezon, by potem móc sobie pozwalać na błędy? Trudno stwierdzić, ale jeśli tak, to musimy w sobotę spodziewać się sporego oporu. Espanyol ma już początek ligowy za sobą i w pierwszej kolejce rozbił na swoim stadionie Levante 3-0, nie dając gościom dojść do głosu. Drużynę Manolo Gonzáleza już poznaliśmy i wiemy, gdy ekipa tego trenera jest w formie, to potrafi zaciekle i skutecznie bronić, ale i nieźle atakować. O ziszczeniu się kąśliwych uwag kibiców FCB pod adresem swojego rywala mówiących o tym, że rozłożą czerwony dywan przed Realem, raczej należy zapomnieć, w ostatnich sezonach tak nie było. I zapewne teraz też nie będzie.

Można więc odliczać godziny do startu ligowych emocji, o ile ktoś już się emocjonować nie zaczął meczami innych drużyn. Dla tych, których obchodzi tylko Real, nadchodzi właśnie ten moment. Pierwsza batalia o punkty, pierwszy oficjalny mecz po powrocie Mourinho. Wodzu, prowadź!

Zespół sędziowski wyznaczony do arbitrażu tego meczu poznamy w drugiej połowie tygodnia.

Transmisja w CANAL+.

RCD Espanyol - Real Madryt: 2. kolejka LaLiga 2026/2027, sobota, 22 sierpnia 2026, godzina 21:30, RCDE Stadium.
Sędzia: [x]