
Grafika: Laliga.com
Po dość spektakularnej remontadzie dokonanej w Rzymie czas wrócić do rodzimych rozgrywek, gdzie co rusz sprowadzani jesteśmy na ziemię albo naszą kiepską postawą w grze obronnej i stratami punktów, albo kolejnym łomotem sprawianym przez Barcelonę swoim rywalom. Blaugrana wydaje się w tej chwili bezkonkurencyjna w Hiszpanii, a u nas tylko albo awantury o sędziów, albo kolejny słaby mecz - i tak to się kręci.
No ale wiadomo - walczyć trzeba. Nawet jeśli nie ma się piłkarskich argumentów, to należy próbować nakładać presję na odwiecznego rywala. Taki jest sens sportu.
Do Klasyku zostały nam dwa mecze - jeden ligowy i jeden w Lidze Mistrzów. Tym samym w najbliższą niedzielę zagramy ostatnią potyczkę do bezpośredniej potyczki z Barceloną. Nie trzeba zatem raczej nikogo przekonywać, że w najbliższym czasie każde starcie w LaLiga będzie meczem o życie - na szczęście tylko w sportowym sensie. Każde potknięcie oznaczać może śmierć w walce o tytuł mistrzowski.
Naszym najbliższym rywalem będzie Sevilla. W ostatnich latach zespół ten grał słabo i w niczym nie przypominał Sevilli z poprzedniej dekady czy tej drużyny sprzed lat. Została marka, a postawa na boisku - słabiutka. Trochę jak w naszym przypadku, choć w jeszcze większej skali. Bo o ile nasi chyba zmierzają po trzeci rok z rzędu bez trofeów, ale jednak wywalczają wicemistrzostwo, o tyle Sevilla plątała się po dole tabeli, przez długie okresy sezonu znajdując się nawet w strefie spadkowej, ostatecznie się z niej wydostając. Tak czy tak - kiepsko.
W tym sezonie początek w ich wykonaniu jest całkiem niezły. Wspomniane 20 lat temu ocenilibyśmy ten start sezonu SFC jako średni, ale w porównaniu do ostatnich sezonów, to wyszedł całkiem OK. Po 8 kolejkach piąte miejsce... zaledwie jedna pozycja niżej niż nasz Real. Wprawdzie między nami a Sevillą jest 4-punktowa różnica punktów, ale i tak na Pizjuán na pewno nie narzekają.
Jedno jednak w Sevilli nie zmieniło się przez 20 lat. Kiepska postawa zespołu na wyjazdach, zwłaszcza na boiskach największych ekip w Hiszpanii. Dzieci urodzone w dzień ostatniego zwycięstwa SFC na Bernabéu za niespełna dwa miesiące osiągną pełnoletniość. Mówią, że każda passa kiedyś musi się skończyć, ale chyba w dzień gdy to się zdarzy, będziemy czuć się bardzo dziwnie. No cóż - oby jeszcze nie w tym roku, bo jeśli tak się zdarzy, to już chyba naprawdę możemy wejść w narrację, że skupiamy się na Lidze Mistrzów, że olewamy ligę Negreiry i inne podobne.
Zespół sędziowski wyznaczony do arbitrażu tego meczu poznamy w sobotę.
Transmisja w CANAL+ Sport 6.
Real Madryt - Sevilla FC: 9. kolejka LaLiga 2026/2027, niedziela, 18 października 2026, godzina 21:00, Bernabéu.
Sędzia: [x]